dzisiaj

Zwykły wpis

obudziłam się dzisiaj szczęśliwa

spędziłam poranek z filiżanką kawy i gazetą

w ciszy

nakarmiłam swoją duszę inspirującymi słowami

oczyściłam ciało powiewem świeżości i magii

połączyłam swój oddech ze wszechświatem

rozbudziłam wibracje radości i wdzięczności

otuliłam się chwilą upojnego uniesienia i trwam

????????

Przeciętność

Zwykły wpis

Nie znoszę przeciętności. Mierzi mnie zwyczajność i „bylejakość” w życiu. Nie lubię zadowalania się byle czym. Przeciętność jest dla mnie po prostu nudna i „nijaka”. Zazdroszczę osobom, które dzięki swoim talentom i działaniu wnoszą w życie innych ludzi radość, inspirację czy zachwyt. Uwielbiam rzeczy wybitne i ludzi mających dar tworzenia rzeczy wybitnych. Gdybym była wybitna swój talent chciałabym wykorzystać do pisania książek, do zachwycania ludzi cudownymi zdjęciami, do niesienia bezinteresownej pomocy potrzebującym istotom, do wnoszenia w życie ludzi wszechogarniającej radości, ekscytacji, inspiracji i chęci życia pełną piersią. Gdybym była wybitna byłabym cudowną matką, przyjaciółką i kochanką. Realizowałabym swoje pasje, a wszystko czego bym się podjęła kończyłabym z sukcesem. Będąc jednak zwyczajna, nie posiadając wybitnych uzdolnień czy talentów pozostaje mi żyć w przeciętności, której tak nie znoszę. Wdzięczna, więc jestem tym wszystkim osobom w naszym świecie, które mają odwagę iść za swoją pasją, realizować swój talent, dzielić się swoją kreatywnością i tworzyć, być artystą, urozmaicać świat, wybijać się ponad przeciętność.

????????

Ekscytacja

Zwykły wpis

 

Uwielbiam to rodzące się we mnie delikatnie świdrujące uczucie w ciele, gdzieś w okolicy splotu słonecznego, jakby delikatne łaskotanie z którego rodzi się radość i ekscytacja. Pojawia się energia i wzmożona chęć do życia, chęć do przekroczenia kolejnej granicy, wyjścia ze strefy komfortu i wyruszenia w świat! Uwielbiam tą chęć wykrzyczenia światu, że cieszę się, że żyje, że to co mam, to kim jestem, to gdzie jestem w zupełności wystarcza do pełni szczęśliwości. Mam wtedy w sobie nadzieję, optymizm, radość i chęć sięgania po więcej.  To jest energia ekspansji, radości i miłości. Przemija jak wszystko inne. Pozostawia po sobie tęsknotę, czasami niezadowolenie, zmęczenie i rozdrażnienie. Potrzebuję wtedy ukojenia, spokoju i łagodności, aby odzyskać równowagę i przygotować się na kolejną wysoką falę, kiedy mogę poczuć, że życie to ekscytująca przygoda, to niezapomniana podróż, która dostarcza ogromu emocji i wzruszeń. A wokoło nie zmienia się nic i zarazem wszystko się zmienia! Kocham Cię życie…

http://youtu.be/pbA2qk5Nan4

Image

Czy warto było…

Zwykły wpis

Październik. Deszczowo, szaro, sentymentalnie. Już od jakiegoś czasu chodzi za mną pytanie czy warto było dokonać zmiany w swoim życiu?! To pytanie domaga się oceny tego co się stało i gdzie jestem. Oceny decyzji podjętych  12 – 15 miesięcy wcześniej… Tak naprawdę to nie wiem jeszcze czy było warto, ani nie wiem czy zrobiłam dobrze. Wiem za to, że moje decyzje wpłynęły  nie tylko na moje życie, ale na życie wielu ludzi dookoła mnie. Wiedziałam o tym, że wrzucając do wody kamień powstają coraz szersze kręgi, a teraz mogłam zaobserwować to tak wyraźnie w swoi życiu, w otoczeniu i zrobiło to na mnie wrażenie. Pierwszy raz tak świadomie obserwuję te zmiany, które już zaszły i które dalej się dzieją  i czasami zwyczajnie ogarnia mnie niepokój. A jeśli moje decyzje są krzywdzące dla innych? Jeśli konsekwencje zmian jakie wprowadzam w swoim życiu, bo wydaje mi się, że są dla mnie dobre i konieczne, są  dla innych zbyt trudne i bolesne? Są dla innych niewłaściwe? Dotarłam do nowego wymiaru poczucia, że cokolwiek robię sobie, robię też innym, a może po prostu dopiero teraz dotarłam w ogóle do tego wymiaru. Ta świadomość odczuwana tak głęboko stwarza mi możliwość zmiany mechanizmu podejmowania decyzji.

Boże, Aniołowie, Archaniołowie, Aniele Boży Stróżu Mój błagam, aby myśli moje, słowa i działania przepełnione były Waszym przewodnictwem!


Image

ZAUFANIE

Zwykły wpis

No i proszę zabrałam się za szukanie pracy! Okazuje się, że nie taki diabeł straszny jak go malują! CV w języku polskim i angielskim już gotowe, listy motywacyjne tworzę ad hoc zgodnie z potrzebą chwili. Poza tym okazuje się, że ofert pracy z moim doświadczeniem nie brakuje. Wciąż jednak zastanawiam się, co ja bym chciała robić za dajmy na to pięć lat. No i tu jeszcze niestety plany niesprecyzowane. A temat jest i ważny i delikatny, bo co prawda w życiu trzeba płynąć z prądem i oczywiście trudno przewidzieć, co będzie w przyszłości, niemniej jednak ten prąd trzeba ukierunkować.  Właśnie czy trzeba go koniecznie ukierunkować? Dlaczego akurat takie podejście do życia jest lepsze od podejścia bez planu? Owszem moje dotychczasowe doświadczenia są takie, że zazwyczaj wyznaczałam kierunek, zapisywałam to sobie nawet, żeby po jakimś czasie odkryć, że kierunek, który był wyznaczony został osiągnięty! Ileż to razy zaglądałam sobie do wcześniejszych notatek i zaskakiwałam się, że oto spełniło się, zrealizowało niemal samoistnie to, co sobie założyłam. Oczywiście to nie był plan projektu z punktami krok po kroku, to było wyznaczenie kierunku tylko, resztę scenariusza pisało życie. Znajdowałam się nagle w odpowiednim czasie, w odpowiednim miejscu, znajdywały mnie odpowiednie osoby itd. I wtedy się z tego cieszyłam. A teraz mam wątpliwości czy takie wyznaczanie kierunku jest rzeczywiście lepsze niż nie wyznaczanie! Kusi mnie, aby życie potraktować jako przygodę. Przestać planować i pozwolić sobie zaufać, że Wszechświat zaopiekuje się mną i bez mojego kierunkowania zrealizuje się Boski plan, który właściwie może być lepszy od tego „planowanego”. Czy rzeczywiście jest tak, że jak nie wyznaczysz sobie kierunku to życie rzuca Cię tak, gdzie chce, że może okrągłą drogą płyniesz, bo wszechświat nie do końca wie, czego Ty chcesz? A może właśnie Boski Porządek ma dla mnie coś lepszego? Taki kierunek, o którym ja nawet pomyśleć nie jestem w stanie? Takie dwie koncepcje się we mnie kłócą. Jedna, którą już dobrze znam i którą stosowałam. I druga, która pojawia się jakby intuicyjnie, która przynosi mi ulgę, kiedy o niej myślę. Tyle tylko, że jak ulga ta i przyjemność się pojawia mój umysł zaczyna wrzeszczeć! A co wykrzykuje? Nie ryzykuj, tak nie może być, co Ty na jakąś Siłę Wyższą się powoływać będziesz? Pan Bóg to nie koncert życzeń! Tutaj trzeba skorzystać z doświadczenia innych ludzi, którzy osiągają swoje cele! Sukces osiągają! A serce i dusza pyta: no, ale jaki sukces? Czy ten sukces daje im złudne uznanie w oczach innych ludzi, czy głęboką satysfakcję płynącą z wnętrza? No to już jest inna kwestia… Z tym tutaj mój umysł nie będzie dyskutował, bo to podstępne pytanie jakieś. Zastanowię się jednak nad koncepcją związaną z zaufaniem! Pobędę sobie z nią, poprzyglądam się, z umysłem sobie poanalizujemy i sprawdzimy czy się w tym sposobie myślenia jakiś podstęp nie kryje!  Bo wyobraź sobie, że przestajesz się wysilać nad tym, co Ty masz w życiu robić i czy to, co robisz to jest to co ma być. W zamian za to przyjmujesz to, co się w Twoim życiu wydarza i akceptujesz to, angażujesz się w to i robisz to jak najlepiej umiesz. Potem wydarza się coś kolejnego i znowu cykl się powtarza. No i tutaj mój rozum się znowu pyta: i co i tak przez całe życie? Czy to, aby nie za nudne będzie? A jak się nic ciekawego nie wydarzy, tylko same jakieś takie codzienne rzeczy, mało ciekawe? O i tu mnie ma! Właśnie, że co ja niby tak mam to wszystko akceptować? Może i tak, bo właściwie skoro już się wydarzy to i tak się tego nie zmieni J No nie rozumowo to chyba jednak z tym do ładu nie dojdę! Nie ma to jak doświadczenie! Sprawdzę sobie jak to będzie w moim życiu funkcjonować i wtedy mogę decydować co jest dla mnie lepsze! A na dany moment lepsze wydaje mi się ZAUFANIE! To do dzieła. Tylko nie myślcie sobie, że zaufanie polega na nic –nie- robieniu! To nie jest takie łatwe. Po pierwsze Ty wciąż jesteś osobą decydującą! Życie proponuje Ci rozwiązania, a Ty musisz się na któreś zdecydować! Podjęcie decyzji to już może być wyzwanie. Po drugie jak już się zdecydujesz co w danym momencie wybierasz to okazuje się zazwyczaj, że trzeba podjąć działanie. To też może być wyzwanie. Po trzecie bierzesz odpowiedzialność za swoją decyzję i za swoje działanie. Odpowiedzialność oznacza dla mnie wolność wyboru, więc jak coś pójdzie nie tak, to nie siedzę nie biadolę jaki to mnie kiepski los spotkał i co mi inni zrobili, tylko rozwiązuję problem. Co już może przewyższać i wyzwanie numer 1 (decyzja) i wyzwanie numer 2(działanie). A po piąte przez dziesiąte to zupełnie nie wiem skąd ten dzisiejszy długi wątek, więc już go zakończę… 

Image

Szampańskiej Zabawy Życzę

Zwykły wpis

Znowu koniec roku. Ja pierdzielę jak ten czas leci. No wiem nic odkrywczego, ale jednak czasami jak do mnie dotrze, że jednak się przez to starzeję to wcale mnie to tak nie cieszy. Teraz to w sumie jeszcze mnie cieszy, bo młodość, zdrowie, pieniądze, małe dziecko, mały kłopot itd., ale kurczę mam wątpliwości czy tak zawsze będzie. Właśnie koniec roku przyszedł, a ja na podsumowania nie mam ochoty! Bo zresztą co i po co podsumowywać? A może jak bym podsumowała coś bym odkryła? Nie, no jednak dzisiaj żadnych podsumowań robić nie będę. Póki co to jeszcze wciąż się waham, czy może gdzieś jednak na tego Sylwestra wyskoczyć propozycje trochę kuszące są! A może wpaść do znajomych, albo znajomych zaprosić? Tak już się nad tym zastanawiam od 3 tygodni przynajmniej!!! I co i dalej nic. Nie czuję tego Sylwestrowego nastroju, chociaż może troszeczkę gdzieś tam głęboko czai się pokusa Szampańskiej Zabawy. Tyle tylko, że to nie jest moja prawdziwa potrzeba, tylko taka społecznie wykreowana, że przecież Sylwester i bawić się trzeba!! A u mnie większa pokusa jest taka, żeby spędzić sobie tego Sylwestra w domu!!! Cieplutko, film sobie obejrzymy razem familijny, potańczymy sobie, szampana sobie wypiję i spać pójdę! Bo właściwie to na to mam ochotę największą. Zadziwiające jest jednak to, że uruchamia się we mnie tęsknota taka dziwna za bliskością. Bliskością na taką szerszą skalę, bliskością z przyjaciółmi, znajomymi , rasą ludzką …. Taka właściwie tkliwość mi się do serca wkrada, ciepło takie, życzliwość dla wszystkich i to właśnie dzisiaj w Sylwestra, a nie w Wigilię! I ta tęsknota za bliskością właśnie to jest pokusa, żeby jednak w Sylwestrową noc w świat wyruszyć i z ludźmi się bawić.

Teraz póki co biegnę szampana sobie kupić, bo bez względu na to gdzie z kim i jak to jednak obowiązkowo lampka szampana być musi! Szampańskiej zabawy życzę przez cały 2013!

Image

A może talentów brak?

Zwykły wpis

Czy znasz już odpowiedź na pytanie po co żyjesz na tym świecie? Co jest twoją misją, twoją drogą, twoim przeznaczeniem? Czy masz swoją wizję? Czy wiesz jakie są twoje talenty, ba talenty… jaki chociaż jeden talent, talencik chociażby najmniejszy? Czy dostrzegasz chociaż czasami sens swojego istnienia, sens twoich działań codziennych, twojej pracy? Czy wstajesz rano przepełniony radością, entuzjazmem, chęcią do życia, do działania? Czy odczuwasz wdzięczność za to kim jesteś i jaki jesteś, za to kim i jacy są twoi bliscy i znajomi? Czy cieszysz się z tego co już osiągnąłeś i co już posiadasz….?

To taki test na poziom szczęśliwości, zadowolenia i spełnienia w twoim życiu! Odpowiedziałeś tak na powyższe pytania? Na większość z nich? Może chociaż na jedno? Mam nadzieję! W przeciwnym wypadku wynik testu jest ujemny co oznaczać może brak spełnienia i zadowolenia w życiu. Ale właściwie tym nie należy się przejmować i dzielnie kroczyć w stronę oświecenia! Bo podobno jest tak, że nawet jak jest się człowiekiem utalentowanym i sławnym to w żadnym razie nie gwarantuje to powodzenia w zakresie poziomu szczęśliwości w życiu. Poza tym bez względu na to czym się człowiek w życiu zajmuje, wszystko może się znudzić i stać się powszednim. Wtedy nie ma rady trzeba się albo „przebranżowić”, albo liczyć na oświecenie. Oświecenie leczy podobno z wszelkiego nieszczęścia i rozterek, które to przecież sami sobie tworzymy. W nowym roku wszystkim więc oświecenia życzę… sobie oczywiście też!

A pytanie dotyczące talentu pozostawiam jednak otwarte. Zapewne znajdą się argumenty i za i przeciw, więc jakie to ostatecznie ma znaczenie! 

Image